Pod Brukiem Leży Plaża

Biuletyn warszawskiej Antify

„Feminazistki”, czyli nacjonalistyczny PR

tumblr_ne73ny4rlr1rpw23do1_500

Feminazistki, „femifaszystki” i „feminienawistki”– tak radykalna prawica nazywa feministki, czyli kobiety walczące o prawo do decydowania o swoim ciele i życiu. Narodowcy chętnie maszerujący w pochodzie organizowanym przez nacjonalistyczne i faszystowskie organizacje jak ONR i MW oskarżają osoby o przekonaniach wolnościowych o nazizm i faszyzm. To dziwaczne pomieszanie pojęć bywa efektem zwykłej ignorancji, ale co ważniejsze jest też elementem strategii Public Relations Ruchu Narodowego. Dzięki takim przezwiskom nacjonaliści odwracają od siebie oskarżenia o przemoc, brutalność, autorytaryzm, nienawiść do wszelakich innych i kierują je pod adres swoich ideologicznych przeciwników.

Domagając się całkowitego zakazu aborcji nacjonalistki i nacjonaliści usiłują z jednej strony wprowadzić w życie własną biopolitykę i urzeczywistnić wizję narodu, w którym ludzie żyją według ściśle określonego schematu, oraz rozmnażają się w imię polskości i katolicyzmu, przeciwko imigrantom. Z drugiej strony wojna o prawo do aborcji, wykorzystywana jest przez narodowców do ocieplenia własnego wizerunku. Nagle to oni przedstawiają się jako obrońcy życia., co prawda zaledwie poczętego, ale za to prawdziwie niewinnego, w porównaniu z życiem „grzesznej” kobiety. W Ruchu Narodowym kwestią aborcji chętnie zajmują się panie.

Ciekawe, że nacjonalistki, które głoszą hasła anti-choice i oskarżają feministki o dyskryminowanie konserwatystek, uaktywniły się w Ruchu Narodowym mniej więcej w tym czasie, gdy uczestnicy Marszu Niepodległości radykalizowali swoje działania. W 2011 roku Marsz Niepodległości pozostawił po sobie zdemolowany plac Konstytucji i spalony samochód telewizji TVN, a rok później magazyny opinii publikowały wywiady z nacjonalistkami i artykuły o nich. W tym samym 2013 roku, w którym uczestnicy Marszu Niepodległości napadli na skłot Przychodnia, wybijając w nim szyby, paląc samochody zaparkowane na podwórku i szarpiąc się z wątłymi drzewkami rosnącymi przed budynkiem, nacjonalistkom udało się przebić do mediów ze swoimi akcjami antyaborcyjnymi. Działaczki wtargnęły na warszawską Manifę z banerem anty-aborcyjnym, a podczas Kongresu Kobiet zbierały podpisy za zdelegalizowaniem aborcji. Zostały wyproszone z obu wydarzeń feministycznych i później skarżyły się dziennikarzom na dyskryminację, jaka je spotkała, chętnie używając słowa „feminazistki. Nacjonalistki angażujące się w ruch anti-choice tworzą własny wizerunek w opozycji do swojego wyobrażenia o feministkach, nazywając się damami i uznając za wzór kobiecości Maryję. „Damy” – delikatne i czułe wobec zygot, żywo kontrastują z obrazem bojówkarzy i spokojniejszych członków pochodów narodowców pałających nienawiścią do skłotersów, imigrantów, nie-katolików, feministek, osób niehetroseksualnych i wszystkich ludzi, którzy nie życzą sobie, by projektować im życie według narodowego wzorca. 

Jednym z tematów tegorocznego Marszu Niepodległości jest zakaz aborcji. Nacjonaliści wznoszący okrzyki typu: „Polska dla Polaków”, „Precz z Islamem”, ludzie których ideologia wiąże  się  najpierw z wykluczeniem, później śmiercią wszelkich odmieńców, a w końcu i tzw. „swoich”, będą występować w obronie życia płodów. Jest to tylko pozorny paradoks. Przecież za hasłem „pro-life” kryje się przemoc wobec kobiet. Zakaz aborcji i jakakolwiek ingerencja władzy w decyzje kobiet w tej kwestii oznacza ich  strach, cierpienie, upokorzenie, a nierzadko również śmierć. Nacjonalizm to opcja śmiercionośna i piękne słówka o ochronie nienarodzonych tego nie zmienią.

Warto przyjść 11 listopada na demonstrację antyfaszystowską „Za wolność naszą i waszą” (godz. 15:00, Plac Zamkowy) i pokazać, że nie dajemy nabrać się na nacjonalistyczny PR.

Halina


Categorised as: Felieton



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *