Pod Brukiem Leży Plaża

Biuletyn warszawskiej Antify

Raport z walk klasowych we Francji

francja3

W minionych miesiącach przez Francję przetoczyła się fala protestów przeciwko forsowanej przez rząd reformie prawa pracy. Pomimo, iż rządząca partia ma w swojej nazwie „socjalistyczna”, jej posunięcia nie odróżniają jej od neoliberalnej prawicy – są nimi uelastycznianie prawa pracy i przenoszenie kosztów kryzysu ekonomicznego na klasę pracującą.

Przepisy zawarte w planowanej nowelizacji zmieniają wiele istotnych zasad w relacjach między pracownikami a przedsiębiorcami. Najbardziej kontrowersyjne są zapisy dotyczące czasu pracy, gdyż właściwie znoszą dotychczasowy 35-godzinny tydzień pracy umożliwiając jego wydłużenie do 44 (a w wyjątkowych przypadkach nawet do 46 godzin). Dają także przedsiębiorcy możliwość wydłużenia dnia roboczego do 12 godzin. Ponadto, nowe prawo ograniczy ochronę pracownika przed zwolnieniem oraz zmniejszy wpływ związków zawodowych na negocjacje warunków pracy z przedsiębiorcą. Nie bez powodu przeciwnicy reformy określają ją jako antypracowniczą i antyspołeczną.

Protesty w formie demonstracji, strajków oraz innych akcji trwają we Francji od początku marca. Ich głównym inicjatorem jest CGT – największy francuski związek zawodowy, jednak biorą w nich udział również pracownicy zrzeszeni w innych centralach. Znaczną rolę odgrywają też środowiska uczniowskie i studenckie. Niektóre pojedyncze demonstracje przeciwko reformie prawa pracy liczyły kilkaset tysięcy osób, zaś podczas dni mobilizacji, gdy manifestacje odbywały się w całym kraju, łącznie na ulice wychodził nawet ponad milion. W ciągu minionych miesięcy przeprowadzono także liczne strajki w różnych sektorach. Poza pracownikami strajkowały także licea i uniwersytety. Chociaż nie ogłoszono strajku generalnego, niektóre z akcji w znacznym stopniu paraliżowały krajową gospodarkę – szczególnie te w transporcie i w sektorze paliwowym. O tych ostatnich było głośno, gdyż strajk okupacyjny rafinerii i magazynów paliwa spowodował czasowe niedobory na francuskich stacjach benzynowych.

Na szczególną uwagę pośród akcji protestacyjnych zasługuje inicjatywa Nuit Debout, która wyrosła poniekąd na obrzeżach konfliktu o prawo pracy. „Noc na stojąco” (w dosłownym tłumaczeniu) zaczęła się pod koniec marca na paryskim Placu Republiki, ale szybko rozprzestrzeniła się także na inne miasta Francji. Nuit Debout to idea nocnych okupacji publicznych placów w formie otwartych, ludowych zebrań, na których dyskutuje się o postulatach i strategiach oddolnego społecznego ruchu. Chociaż punktem wyjścia był sprzeciw wobec nowelizacji prawa pracy, zagadnienia podejmowane przez ruch daleko wykroczyły poza ten temat skupiając się raczej na kwestiach ogólnych – demokratyzacji systemu politycznego, sprzeciwie wobec neoliberalnej ekonomii, problemie rosnących nierówności społecznych, sprawach ekologicznych itp. Zbiegło się to w czasie z aferą Panama Papers, co również wywarło duży wpływ na narrację ruchu. Pod wieloma względami Nuit Debout przypomina znane z minionych lat ruchy Occupy czy hiszpańskich Oburzonych. Warto podkreślić, że opisywana inicjatywa była z założenia pluralistyczna i próbowała szukać wspólnego mianownika dla oddolnego ruchu demokratycznego, który mógłby zrzeszać ludzi o różnych poglądach połączonych kontestacją wobec zastanego porządku politycznego i ekonomicznego. Od samego początku miała jednak również silny antydyskryminacyjny przekaz, dzięki czemu próbująca zdobywać poparcie w całym politycznym zamieszaniu skrajna prawica nie miała tam czego szukać.

francja1

Poza samymi zapisami reformy prawa pracy, sprzeciw w społeczeństwie wzbudził także sposób w jaki jest ona przeprowadzana. Rząd zastosował kontrowersyjny artykuł 49.3 konstytucji, który pozwolił mu na wprowadzenie podziałów w parlamentarlnej opozycji (z różnych powodów przeciwna jest mu opozycja zarówno z lewicy jak i z prawicy), a także nadzwyczajne zdyscyplinowanie posłów własnej partii. Artykuł ten przewiduje, że rząd może przeforsować ustawę bez głosowania w Zgromadzeniu Narodowym (niższa izba francuskiego parlamentu) i wówczas jedyną opcją jej odrzucenia jest wotum nieufności wobec rządu. Co „zabawne” w całej tej sytuacji, Francois Hollande – prezydent Francji wywodzący się z Partii Socjalistycznej, w 2006 roku, gdy artykułu 49.3 używali jego oponenci, mówił, że jest to „naruszenie praw parlamentu, brutalność i zaprzeczenie demokracji.” Chociaż poddano pod głosowanie wnioski o wotum nieufności wobec rządu Manuela Vallsa, żaden z nich nie przeszedł, gdyż opozycja z lewej i z prawej strony wzajemnie się nie poparły. Posłowie Partii Socjalistycznej, którzy być może byliby w stanie zagłosować wbrew własnemu rządowi w przypadku samej ustawy, nie odważyli się zagłosować za odwołaniem rządu z tego powodu (z wyjątkiem niewielkiej grupy, która zdecydowała się na ten krok – była jednak zbyt mała by zmienić sytuację). Artykułu 49.3 użyto dwukrotnie – w obu czytaniach ustawy w Zgromadzeniu Narodowym. Z jednej strony wzburzyło to nastroje protestujących, z drugiej zaś obnażyło fasadowość demokracji i determinację rządu do przeprowadzenia antypracowniczej reformy.

Rząd Francji nie ogranicza się jednak jedynie do prawnych wybiegów w celu przeforsowania nowego prawa pracy. Zdecydował się również na siłowe tłumienie ulicznych protestów. Podczas znacznej części manifestacji dochodziło do starć z policją, która traktowała protestujących pałkami, armatkami wodnymi i gazem łzawiącym. Udokumentowano wiele przypadków, kiedy to policja zaczynała te starcia poprzez ataki na pokojowe pochody. Począwszy od marca, liczbę rannych (po obu stronach) w bitwach pomiędzy protestującym, a siłami porządkowymi, można liczyć w setkach. Również niektóre spotkania Nuit Debout oraz strajki okupacyjne w rafineriach i magazynach paliwa zostały stłumione przy użyciu policyjnej przemocy. Co ciekawe, pewne wysiłki w celu powstrzymania narastającej przemocy w tym konflikcie podjęli rozdarci pomiędzy służbowymi obowiązkami a klasową tożsamością policjanci zrzeszeni w CGT – z jednej strony prowadzili akcje informacyjne wśród protestujących próbując namówić ich do ograniczenia przemocowych działań, z drugiej natomiast naciskali na swoich dowódców i na rząd by nie wykorzystywano ich do tłumienia społecznych protestów. Działania te wydały się jednak nie przynieść większych efektów – znacznej części demonstracji wciąż towarzyszą starcia z policją.

francja2

Chociaż aktualnie protesty przeciwko reformie prawa pracy wydają się mieć mniejszą skalę niż w pierwszych miesiącach, można spodziewać się ich wznowienia gdy ustawa będzie przechodziła ostatnie etapy legislacji. CGT oraz inne związki ogłosiły masową mobilizację na 15 września. Spora część francuskiego społeczeństwa aktywnie pokazuje, że nie ma zgody na ograniczanie praw pracowniczych, uzasadniane rzekomą walką z bezrobociem i szukaniem recepty na ekonomiczny kryzys. Planowane zmiany służą interesom najbogatszych kosztem klasy pracującej, która przez lata walczyła o godne warunki pracy. W nadchodzących miesiącach będziemy świadkami rozstrzygnięcia konfliktu. Niepokój budzi determinacja rządu do przeforsowania ustawy oraz używanie brutalnych środków względem protestujących. Z drugiej strony jednak masowość i niezłomność społecznego protestu dają nadzieje na zwycięstwo.

Konflikt o reformę prawa pracy we Francji objawia proces, z którym mamy do czynienia globalnie – także w Polsce. Odpowiedzią rządzących na kryzys gospodarki kapitalistycznej będący wynikiem jej wewnętrznych sprzeczności nie jest refleksja nad regułami ekonomicznej gry i szukanie realnych rozwiązań problemu. Zamiast tego mamy łatanie dziur w tonącym okręcie poprzez uderzanie w tych, którzy są w tej strukturze najniżej. Francuskie protesty pokazują jednak, że nie ma zgody na taką politykę oraz, że nie wszyscy kupili neoliberalne bajki mówiące o tym, że uelastycznienie pracy zwalczy bezrobocie i polepszy sytuację kraju.

W kraju nad Sekwaną odbywa się jedna z bitew globalnej wojny klasowej i chociaż świat pracy jest w defensywie, to potencjalne zwycięstwo byłoby sygnałem dla reszty Europy i świata, że zdecydowana i solidarna postawa społeczeństwa jest w stanie zatrzymać ofensywę kapitału. Pozostaje mieć nadzieję, że się to uda.

barrron


Categorised as: Analizy



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *