Pod Brukiem Leży Plaża

Biuletyn warszawskiej Antify

Refleksje po 1 sierpnia

Warsaw_Uprising_-_Prudential_Hit_-_frame_2a
Z fb.com/11listopada.org:

Dla mnie, jak dla wielu mieszkańców Warszawy, 1. sierpnia to szczególna data. Moment zadumy, może nawet żałoby. Rocznica dnia, w którym los miasta stał się przesądzony. W 63 dni zginęły dziesiątki tysięcy powstańców, często nastolatków, cywilów – w tym dzieci, rannych. W walkach. Od bomb zapalających. Pod gruzami. Od odłamków. Od chorób i głodu. W ulicznych egzekucjach, jak tych w trakcie rzezi Woli. W egzekucjach w szpitalach – gdzie ranni mordowani byli, gdy leżeli na łóżkach. 

Gdy myślę o Powstaniu, nie widzę „wielkiej przygody” czy nawet „patriotycznego zrywu”. Widzę zdjęcia ogródków, a potem także trawników i ulic zamienionych w cmentarze. Ludzi chowanych zawiniętych w prześcieradła, z kartkami z nazwiskiem włożonymi do butelek, dopóki jeszcze były butelki. Widzę kopiec usypany z 23 ton ludzkich prochów zebranych w 1945 na Woli – a jedna osoba mieści się przecież w puszce niewiele większej niż ta od kawy. Zrównane z ziemią, prawie półtoramilionowe miasto, w którym w zimie 1944/45 mieszkało mniej niż tysiąc osób – cała reszta zginęła w Getcie, Powstaniu, bądź została z niego wygnana po kapitulacji.

Powstanie jest dla mnie świadectwem niebywałej odwagi walczących w nim powstańców i sanitariuszek, ale też niebywałej buty jego dowódców i cierpienia niewinnych ludzi. Jest jedną wielką tragedią, a tym, którzy w nim brali udział, należy się szacunek. Tylko jak do szacunku ma się to, co miało miejsce 1 sierpnia, o siedemnastej, na rondzie Dmowskiego? W jakim stopniu wyrazem szacunku ma być odpalenie rac i ryk silników motocykli w czasie minuty ciszy? Czy też skandowanie w jej trakcie, na stadionową modłę, „cześć i chwała Bohaterom!”? Sprzedawcy chodzący w tłumie z powstańczymi opaskami na rzepy? A to był dopiero początek.

Kilka minut później pochód ruszył, i już na wstępie zaczął skandować „Nadchodzi, nadchodzi – NSZ!”. Co ma NSZ do Powstania? I w jaki sposób utożsamianie się z nim ma być stosowne? Chwilę później tłum podniósł okrzyk – „Duma! Duma! Narodowa duma!”. W obecnym czasie kojarzący się jednoznacznie. Z ksenofobią, nacjonalizmem, antysemityzmem i wreszcie – faszyzmem. Pomiędzy maszerującymi – krzyże celtyckie, toporzeł, falangi i mieczyki Chrobrego. Współczesne, polskie, odpowiedniki swastyki. Faszystowskie hasła i symbole na marszu „upamiętniającym” – antyfaszystowski w końcu – zryw, są jak opluwanie grobów.

Ale nie dziwią – chwilę później zaintonowano „a na drzewach zamiast liści, będą wisieć komuniści” oraz „raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę”. Pod koniec marszu można było usłyszeć piosenkę z wersem „bij Bolszewika!”. Zastanawiam się – czy organizatorzy oraz uczestnicy marszu, tak chętnie skandujący te hasła – zdają sobie sprawę, że w czasie Powstania walczono z hitlerowcami? Czy może młodzież dzisiaj naprawdę uważa, że w Powstaniu walczyli polscy nacjonaliści, obrońcy czystości rasy, przeciwko komunistom? Zastanawiam się, czy wyrostkowie krzyczący „raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę” zdają sobie sprawę z tego, że w Powstaniu Warszawskim walczyli syndykaliści? Czy napakowane byczki, krzyczące „a na drzewach zamiast liści, będą wisieć komuniści” wiedzą, że po stronie powstańców walczyli działacze PPS?

Bo o tym, że w Powstaniu walczyli także ci, którzy – tak jak ONRowcy – byliby skłonni krzyczeć „Duma! Duma! Narodowa duma!” wszyscy chyba już wiedzą.
Walczyli.
Po stronie hitlerowców.


Categorised as: Felieton



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *